2009-01-31

Do przerwy 0:1

Co się ma z dnia, kiedy wstaje się po południu? Pytanie nie jest podchwytliwe, odpowiedź jest prosta: drugą połówkę.

Ale ja już dzisiaj nie piję.

2009-01-30

Wszystkie Rysie to fajne...

W lokalnym tygodniku można było ostatnio przeczytać zabawną historię. To znaczy, jak dla kogo zabawną. Oto niejaki pan Rysiu, spacerując sobie po parku i podglądając biedronki czy inne żyjątka, mało co nie wpadł pod traktór. Traktór należał do firmy zajmującej się miejską zielenią, a pracownicy tej firmy byli właśnie w trakcie swojego normalnego dnia pracy. Pan Rysiu się przestraszył, a panowie traktórzyści mieli niezły ubaw, co mocno rozsierdziło pana Rysia. Rozpętała się wojna. Próby przeprosin poczynione przez samą przełożoną traktórzystów spełzły na niczym; nie pomogły nawet prezenty - i to zarówno te z czekolady, jak i te z czegoś mocniejszego.

Wniosek? Pan Rysiu nie lubi ani czekolady, ani wina.

Refleksja? Ludzie poszaleli. Ani się nie obejrzymy, a w sądzie pojawią się:
1) pozwy o prawie-gwałt, składane przez kobiety, którym nie udało się zaciągnąć do łóżka przystojniaka poznanego na dyskotece (bo np. po grze wstępnej okazało się, że nic z tego, ponieważ przystojniak nie bardzo może - o, zgrozo!);
2) pozwy o prawie-zniesławienie, składane przez ludzi pokroju pana Rysia, którzy mają za złe całej swojej rodzinie, że np. u cioci na imieninach wszyscy z tej rodziny, bez wyjątku - nawet stryjek Zdzisiu - raczyli parsknąć śmiechem po czyimś żarcie na temat ich łysiny;
3) pozwy o prawie-kazirodztwo, składane przez zazdrosnych mężów, których żony witają się i żegnają z rodzeństwem i rodzicami czułym buziaczkiem...
...etc.

Cóż. Prawie-potrąconemu panu Rysiowi należy życzyć dużo zdrowia i mniej problemów na głowie. A może włosów więcej...